Thursday, 17 January 2019

Gwiazdy im śpiewały - Księżycowy Terrorysta




Gwiazdy im śpiewały

Przyniosła mu wiśni,
on jej narwał kwiatów,
wiśnie jak krwi krople,
kwiaty jak złe fatum.
Chodźże mój Stasienku,
księżyc zaraz wzejdzie,
mało mamy czasu,
rano cię nie będzie.

Ściągnął jej sukienkę,
rozłożył na trawie,
księżyc patrzył smutno,
było im wspaniale.
„Nie bój się Stasienku,
nie patrz z takim lękiem,
Bóg cię uratuje,
a ja czekać będę.”

Wojna, wojna, wojna,
jaka to głupota,
brat do brata strzela,
czołgają się w błotach,
a nad nimi świnie,
w pozłacanych szatach,
pieniądze i chwała,
a dla chłopców piach.

Drugi raz już wolniej
kochał się z dziewczyną,
gwiazdy im śpiewały,
do umarłych hymn,
jej biodra szerokie,
mokre, ciasne łono,
w niej by chciał utonąć,
ale musi iść.

Wojna, wojna, wojna,
jaka to głupota,
dla ambicji garstki,
płynie rzeka krwi.
„Stasienku kochany,
w lesie wyje wilk,
przytul mnie najmocniej,
Nie chcę już stąd iść.”

Księżyc na minutę
zdrzemnął się nad nimi,
kiedy znów popatrzył,
bardzo się zadziwił.
No bo chłopiec i dziewczyna
na niebie tańczyli,
a ich ciała piękne dwa,
z rzeką popłynęły.

No comments:

Post a Comment