Tuesday, 29 January 2019

Rozmowa


 

   - Dzień dobry, Marcelino.
   - Dzień dobry, dziewulino.
   - Ej! Nie mów mi tak, wiesz, że nie lubię.
   - No to przepraszam. Dzień dobry księżniczko.
   - Jaki miałeś dziś dzień? Spotkałeś jakieś skrzaty albo wróżki?
   - Chyba nie, przynajmniej nie zauważyłem. Ale byłem u barbera.
   - Barber, to taki fryzjer, nie?
   - Oh, jakaś ty nieświadoma! To tak jakbyś smażacza frytek w McDonaldzie nazwała szefem kuchni. Barber to coś więcej. Takie spa dla facetów. Siadasz w skórzanym fotelu, jak z filmu. Dostajesz szklaneczkę whiskey i otatuowany barber z tunelami w uszach zabawia cię męską rozmową...
   - Jaka to jest męska rozmowa? Rozmawiacie o pistoletach i ujeżdżaniu koni? Hi, hi...
   - Nie mogę ci powiedzieć. Kiedy wchodzisz do barbera podpisujesz dokument, w którym przysięgasz na Pana Boga, że żadna dziewczyna nigdy nie pozna od ciebie tajemnicy barberskich rozmów...
   - Phi...
   - A później zaczyna się rozkosz. Gorące ręczniki na twarzy, ostra, przerażająca brzytwa, wonne balsamy, toniki i pomady...
   - Prawdziwa brzytwa?! Nie boisz się pozwolić obcemu człowiekowi przyłożyć ci do szyi śmiercionośne narzędzie?
   - Hmm... Przyznaję, jest to trochę dziwne...
   - To teraz wszystko rozumiem. Oddając swoje życie barberowi, pozwalasz, żeby nawiązała się między wami głęboka więź... Stąd te tajemnice...
   - Nabijasz się?
   - Nie, mówię całkiem poważnie. Fajne to. Powiesz mi coś jeszcze o tym?
   - Nie. Już i tak za dużo ci powiedziałem, mademoiselle. A później poszedłem do księgarni, żeby kupić sobie jakąś książkę. Do pięćdziesięciu złotych, nie więcej. Ale już wchodząc, wiedziałem, że popełniłem błąd. Ponieważ przypomniałem sobie, że wyszły dzieła zebrane Jeremiego Przybory. I wiedziałem, że muszę je mieć. Miałem przy sobie trzysta złotych. Po wizycie w Empiku zostało mi dwadzieścia. Nawet nie wystarczyło, żeby zatankować samochód.
   - I jak wróciłeś do domu?
   - Na oparach.
   - Lubię to w tobie, Marcelino kochany.
   - Co takiego?
   - Że jesteś taki niepraktyczny czasami.
   - Nie zawsze!
   - No przecież mówię, że czasami, nie zjeżaj się. I tak cię kocham.
   ...
   - A ciebie co dzisiaj spotkało?
   - Ty mnie spotkałeś.
   - I nic więcej?
   - Dzień jeszcze młody. Zobaczymy...
   - Posłuchasz ze mną muzyki? Znalazłem takiego pianistę.
   - Chcę, bardzo. Uwaga, przytulam się.



3 comments:

  1. Replies
    1. Kupiłem. I teraz do konca tygodnia nie mam kasy ani na paliwo ani na jedzenie:) Na szczescie mam sporo mąki, makaronu i fasoli w puszce;))

      Delete
  2. Strawa dla umysłu jest ważniejsza ;) Jak to mawiają: z głodu się nikt nie zesrał.... :):)

    ReplyDelete