A życie idzie jakby dwoma równoległymi ścieżkami. Po jednej codzienność, jakoś ten biznes próbuję ogarnąć, logo na Corelu męczę, choć wektory umykają, wydrukuję fakturę na nowej drukarce z dotacji, opony na zimę zmienię, posprzątam garaż, żeby było miejsce na heblarkę, doszła kątówka Makity, będzie do wygładzania desek na obrazy, tylko 300 zeta zostało na życie, ale luz, ogarnę, na zupach z soczewicą i ryżu też można jechać jakiś czas, a później coś załatwię, może jakiś obraz sprzedam...
A po drugiej stronie w lustrze moja smutna gęba, zmarszczek więcej, zakola, oczy wypłoszone, skacowane, kiełbaski sojowe z cebulą, które starczają na cały dzień, smutek na wspomnienie wszystkich dziewczyn, które albo ja zraniłem, albo które zraniły mnie, kaszel papierosowy, trzeba je rzucić wreszcie, przecież nie chcę umrzeć, ale nie ma na to siły, więc palę, i jeszcze pusta butelka po winie koło łóżka, którą rano ze wstydem wrzucam do reklamówki z recyklingiem, a później ścieram poszarpaną gąbką do naczyń czerwone obwódki po kieliszku z nocnego stolika, zęby umyte byle jak paradontaxem, twarz przepłukana w lodowatej wodzie, bo węgiel podrożał, więc nie grzeję codziennie, czasami chwilowy spazm nad ranem przy brudnym filmiku, tęsknota za miłością prawdziwą...
"Weź mnie, zabierz stąd, wyrzuć to ze mnie, zabierz ze sobą, wlecz mnie za sobą codziennie, bo tu mnie nie czeka nic", chciałbym się oddać, ale nie mam komu, albo sam nie jestem wart, albo nikogo wartego nie ma, tak to jest. A może całkiem inaczej.
A później, wieczorem przywlekam się do komputera i piszę te kilka słów, smutnych jak chuj, ale co tam, tak ma teraz być. Ściągnąłem kilka filmików o pokochaniu samego siebie, kochana Panna D. wysłała. Choć zraniona i ma mi za złe, to jednak dba o moją duszę, ja bym tak nie umiał. A na filmiki jeszcze nie popatrzyłem. Bo ten bunt wewnętrzny, przekora i brak wiary w uśmiechnięte panie z receptą na szczęście i spokój. Szczęście i spokój są w harmonii, jedności, miłości, a nie w inspirujących filmach, które oglądają smutni ludzie, żeby sobie wmówić, że będzie dobrze, jeśli tylko powiedzą sobie w lustrze: "Dobry z ciebie chłopak, fajna z ciebie dziewczyna". a może to pomoże, sam nie wiem. Teraz tylko chciałem pokrzyczeć.
Pamiętam jak przez mgłę, jak stary sen, spacer po Plantach, objęcie drzewa, uśmiech kochającej dziewczyny, widok z kopca Kraka, a wieczorem ciepłe objęcie i spokojny sen.
Z doświadczenia wiem, że w takim stanie ducha pokusa samoubiczowań jest bardzo duża, ale nie należy jej się poddawać, bo nic dobrego z tego nie wynika. Jest Ci teraz źle, ale to, tak jak wszystko, przeminie i zmieni się. Przyjdą wkrótce lepsze dni.
ReplyDeleteDzięki Adam. Nie wiem, czy się samobiczuję, pewnie trochę, ale w sumie traktuję tego bloga jak autoterapię, więc daję sobie przestrzeń nawet na ponarzekanie;)
DeletePisz, pisz, skoro przynosi Ci to ulgę:)
Delete