Czuję silne przekonanie, że robię to, co powinienem. Jest radość w pracy dla siebie. Działam od samego rana, już szósta i choć czuję zmęczenie, to jest to dobre zmęczenie. No Gods no Masters ;) Zacząłem dzień od malowania Behemotów, jestem zadowolony, seria przyjemna, kolorowa, zabawna, myślę, że znajdzie nabywców. Na pewno będę chciał z tego zrobić pocztówki, może też fotoobrazy. A resztę dnia rozmawiałem z drukarniami, szukając najlepszej opcji na druk pocztówek, zakładek, ulotek i wizytówek. Na razie zbieram oferty i coś wybiorę, kiedy spłyną wszystkie. Najwięcej czasu zeszło mi na przygotowaniu grafik. Musiałem zrobić z nich jakieś standardowe rozmiary, dołożyć spad, przerobić kolor na CMYK, posegregować. No ale myślę, że na razie temat zamknięty. Najwyżej, jeśli skończę Behemoty, to jeszcze z nich coś bym zrobił - chyba że wydam wcześniej całą dotację:)
No ale dość tych biznesowych spraw:) Zagrzałem wodę, idę się wykąpać. Skończę wpis po powrocie...
... Jestem już. Trochę nieświeży się czułem, chyba z 3 dni bez kąpieli. Oszczędzam na opale, a woda w bojlerze grzeje się od drewna, więc co jakiś czas zagrzewam w czajniku, żeby się jakoś ogarnąć. W sumie nie mam o czym pisać. Wszystko kręci się wokół działalności. Ludzi w moim życiu nie ma jakoś głębiej. Powoli, jak dym rozpuszczają się w powietrzu kobiety z przeszłości. Jak jakiś dziwny sen. Więc stoję tu sam, spokojnie, może nawet pierwszy raz tak zupełnie na swoim, bez nikogo i przyzwyczajam się do tej sytuacji. Jeszcze nie jest mi do końca swojsko, czasami niewygodnie, dziwnie, ale jest coraz lepiej. Choć nie zamierzam przestać marzyć:)
Horyzont powoli się przeciera. Ciesze się, że realizacja planów biznesowych sprawia Ci radość. Fajnie jest móc czerpać radość z tego, co się robi, to daje pałera:)
ReplyDeleteDzięki Adam, mój jedyny czytelniku ;)
Delete