Thursday, 16 December 2021

Plener, mechanik, wewnętrzne dziecko

Dzień w plenerze. Wyjechałem z domu o siódmej, żeby zdążyć do mechanika przed ósmą, z nadzieją, że uda się być pierwszym w kolejce. Okazało się, że nie było szans. Miałem teraz dylemat: wracać 30 km do domu autobusem albo pociągiem, żeby wrócić tutaj po kilku godzinach na terapię, czy też zostać i połazić. W końcu zostałem. Pospacerowałem po miasteczku, odwiedziłem park. Placki brudnego śniegu, wilgoć, smog, zostawiający na języku pylny posmak... No nie było to jakoś za piękne, ale nie przeszkadzało mi. Zjadłem na ławce bułkę z humusem i wegańską kaszanką, zapaliłem papierosa, pogadałem na whatsapie z Magdą. Przyznała się, że też myśli o terapii, podziękowała za inspirację. Zrobił się łańcuszek szczęścia. Aga powiedziała mi o swojej terapii, inspirując tym mnie, teraz ja powiedziałem Magdzie. Ciekawe czy łańcuszek ruszy dalej:)
Do umówionej godziny miałem jeszcze kawał czasu, więc odwiedziłem Empik, żeby się trochę ogrzać, buszując w książkach. Oczywiście nie skończyło się na buszowaniu. Wydałem 150 na książki. Dzięki Empik premium zaoszczędziłem 20 złotych. Kupiłem opowiadania Murakamiego "Mężczyźni bez kobiet" (książka jak znalazł dla mnie), ponadto coś dla ducha: "Zadbaj o wewnętrzne dziecko" i wreszcie zdecydowałem się na cholernie drogi pierwszy tom "Outlandera", czyli pierwowzór mojego ukochanego serialu. Jeśli uda się wciągnąć w lekturę, to czeka mnie wydatek na kilkaset złotych, bo jest tego wszystkiego osiem grubych tomów. Ale chciałbym znów odwiedzić świat mojej drogiej Claire Fraser i zostać tam na chwilę.
A później usiadłem w kawiarni przy zimowej herbatce i tu jestem. Czytam "Wewnętrzne dziecko", zjadłem pucharek owocowy (paskudny), z sufitu zwisają wielkie kłęby waty, ktore chyba miały być chmurami, ale bardziej wyglądają na barany, dwie nastolatki jedzą ciastko i rozmawiają o kosmetyczce i na jaki kolor zafarbować włosy, z głośników piosenki świąteczne z lat osiemdziesiątych, przerywane głosem spikera, saksofon, dzwoneczki, żeński popowy wokal...
Lektura bardzo dobra, mocna, trzeźwa, uspakajająca. Wiedza pozwala spojrzeć na siebie z dystansem, z większym zrozumieniem, a dystans i zrozumienie procesów wewnętrznych zmniejsza ból i wycisza wewnętrzny konflikt i żal. Tym bardziej się cieszę na terapię. 
Zostało mi jeszcze 45 minut do spotkania. Miejsce jest niedaleko, jakieś 10 minut spaceru. Na Google maps widzę, że gdzieś nad Sołą. Poczytam jeszcze chwilę i idę.
Garik zadzwonił, termostat wymieniony. Zauważył jednak mały wyciek przy przewodzie paliwowym, więc umówiliśmy się na styczeń. Powiedział, że zrobi mi to w o ramach gwarancji.

Albo idę już teraz. Posiedzę jeszcze nad rzeką.



2 comments:

  1. Mam nadzieję, że pierwsza sesja okazała się obiecująca.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na razie miałem rozmowę wstępna, kwalifikującą z psychiatrą, zaczynam terapię za miesiąc, chyba że się miejsca zwolnią. Ale sam fakt podjęcia tego kroku już mnie wzmocnił.

      Delete