Sunday, 6 September 2009

Czarownice i Aleksyj



Czarownice i Aleksyj
(sen)

Ścigają mnie wiedźmy. Jest środek nocy. Zachmurzone niebo nie przepuszcza światła gwiazd ani księżyca. Biegnę przerażony, pomiędzy drzewami, ale wiedźmy w końcu dopadają mnie, obok rzeki, nad urwiskiem. Wołam o pomoc, choć wiem, że już nikt nie jest w stanie mi pomóc. Widzę wykrzywione nienawiścią i mrokiem, twarze kobiet, zniżających lot mioteł. Na ścieżce, pod urwiskiem dostrzegam przechadzającego się chłopaka. Krzyczę do niego. Chłopiec podnosi głowę, widzi mnie, ale nie wie co zrobić. Dopiero kiedy jedna z czarownic zaczyna lecieć w jego stronę, zdaje sobie sprawę, że musi uciekać.

Teraz ja jestem tym chłopakiem. Mam konia. Wsiadam na niego i sunę na swoim wierzchowcu tak szybko, jak to tylko możliwe. W uszach świszcze mi wiatr. Odwracam się i widzę, że wiedźma wyrzuciła miotłę i ściga mnie pieszo. Niestety, wcale nie jest przez to powolniejsza, dogania mnie. Porusza się w taki dziwny, ohydny sposób, jakby przeskakiwała o kilka klatek w filmie. Przypomina mi to atmosferę „Ringu”. Serce bije mi coraz mocniej, czuję jej zimny oddech na plecach. Jestem na moście i nagle, zamiast galopować prosto, skręcam w bok i razem z koniem wpadamy do czarnej rzeki. Udaje mi się uciec.

Nie wiem jak, ale znalazłem się w domu. Wchodzę do kuchni i z przerażeniem widzę, że stoi tam pełno klatek z małymi wiedźmami. Przyglądam się im bliżej i nagle uświadamiam sobie, że to nie czarownice, ale mężczyźni, każdy wyglądający jak Aleksyj. Otwieram jedną z klatek. Wychodzi z niej mały, włochaty, brodaty Aleksyj, z ogonem. Chcę sprawdzić, czy to „siła nieczysta” i robię znak krzyża. Aleksyj wykrzywia ze wstrętem twarz i odsuwa się aż pod samą ścianę. Ciężko dyszy. Podchodzę bliżej, podnoszę mu sweter (gruby i wełniany) i rysuję palcem krzyż na owłosionym brzuchu. Natychmiast pojawia się na nim czerwony, dymiący znak. Atmosfera nie jest już straszna, ale raczej śmieszno-głupawa, staropolska. Mówię na głos kilka linijek z „Wierzę w Boga Ojca”. Działa - Aleksyj jęczy. Próbuję indyjskiej mantry, ale on uśmiecha się tylko i mówi, że to nie zadziała, ponieważ pochodzi z innego kręgu kulturowego. Mam już dosyć tego durnego snu. Chcę się obudzić.

3 comments:

  1. ,,uśmiecha się tylko i mówi, że to nie zadziała, ponieważ pochodzi z innego kręgu kulturowego ""
    :-))
    ale rezolutna odpowiedź!

    ReplyDelete
  2. ...czy wiesz, że Wiedźmy się lubi?
    One sa fajne...te współczesne :-)

    ReplyDelete
  3. Wiem i zawsze na nie poluję:)

    ReplyDelete