Tuesday, 8 September 2009

Z Archiwum X



Dalszy ciąg serii onirycznej:). Tym razem z moją ulubioną postacią pop-kultury.

Z Archiwum X
(sen)

Jestem dzieckiem. Razem z mamą mieszkam w jakiejś religijnej komunie. Na początku wszystko wydaje się normalne, ale pewnej nocy zakradam się do stodoły, gdzie odbywają się rytuały i widzę jak dorośli składają w ofierze dziecko. Okazuje się, że w ten sposób próbują przywołać, czy obudzić pewną potężną i złą istotę, która pozwoli im kontrolować świat.

I pewnej nocy udaje się im. „Coś” nadchodzi. Wszyscy mamy zebrać się w stodole, gdzie ta istota ma obdarzyć nas mocą. Zdaję sobie sprawę, że będzie to coś strasznego, nie chcę, żeby to nastąpiło. Wszyscy udali się już na miejsce spotkania. Zostałem tylko ja i mama, która próbuje mnie uratować. Wszystko wygląda jak w obozie koncentracyjnym. Mama każe mi się wspiąć po wielkim, piętrowym łóżku i schować pod kocem, przy samej ścianie. Ktoś nadchodzi. Zamieram w bezruchu. Pojawia się kilka osób.

Nagle sen trochę się zmienia. Już nie jestem dzieckiem. Wchodzi Palacz, w mundurze gestapo, kilku innych Niemców i Skinner w garniturze. Palacz jest pewny siebie, władczy, rozglądając się po baraku, sprawdzając, czy nikt nie został. Skinner jest zdenerwowany. Widać, że nie chce współpracować, ale nie ma innego wyjścia. A ja jestem Foxem Mulderem. Skinner dostrzega mnie schowanego pomiędzy siennikami. Przez chwilę patrzymy sobie w oczy. Skinner odchodzi, odwracając uwagę Palacza.

Mija sporo czasu, chyba kilka lat. Cała Ziemia znajduje się pod władzą kosmitów, którzy „zeszli” na naszą planetę dzięki rytuałom grupy, z którą mieszkałem jako dziecko. Prawie wszyscy ludzie są kontrolowani psychicznie przez najeźdźców.
Przechodzę operację plastyczną, która całkowicie zmienia mój wygląd. Po latach ukrywania się wracam do FBI, jako ktoś inny. Jedynie Skinner wie, kim naprawdę jestem.
Spotykam Scully. Oczywiście nie poznaje mnie. Jest przygnębiona, „szara”, ale do jakiegoś stopnia ciągle pozostała sobą, zachowała indywidualność i resztki niezależności. Mówię jej kim jestem. Nie wierzy mi. Jest wściekła, że robię sobie takie żarty, Mulder jest martwy i mam jej dać spokój. Uspakajam ją i wreszcie udaje mi się ją przekonać, że to naprawdę ja i teraz działam w podziemiu. Scully z płaczem rzuca mi się na szyję.

4 comments:

  1. Fascynujące w snach jest to, że możemy patrzeć z wielu perspektyw.
    Lubię takie sny.

    ReplyDelete
  2. ale co było dalej?
    urwałeś w najciekawszym momencie. co było później jak już Ci się rzuciła na szyję?

    :-))

    ReplyDelete