Monday, 8 June 2015

Jesteś?

   Niedługo wieczór. Trochę padało, tak że nie muszę podlać ogródka. Słucham starej muzyki ("mix od Danielka"), piję piwo. Po pracy zebrałem się w sobie i zrobiłem skalpela Chodakowskiej. Chciałbym codziennie, ale brakuje mi determinacji. Może teraz będzie łatwiej. Mam tak blisko z pracy, że nie czuję się za bardzo zmęczony po południu na ćwiczenia.
   Rano w pracy byłem na basenie z N. po dwumiesięcznej przerwie. Brakowało mi. Leżenie na plecach, ciepło,woda szumiąca w uszach, jak w łonie matki, w szklanym lufciku w suficie powoli przesuwające się chmury.
   W domu rozmowa z Andrew o Bogu, duchowości, marzeniach. Dobry chłopak. Tylko ten intelekt tak rozbudowany, silny. Myślę, że taki intelekt, nieokiełznany sercem to ciężka sprawa. Jakby coś trzymało nas z nogi i nie pozwalało nawet zerknąć na drugą stronę, a co dopiero postawić tam stopę.
   Zabieram się za film, ale jeszcze nie wybrałem. Kusie mnie "Babadook", podobno świetny horror, ale nie wiem, czy chce mi się horroru. Ściągnąłem też nowy z Denzelem Washingtonem (the Equalizer). Może to?
   Smutki wieczorne. Jesteś gdzieś tam jeszcze, Boże? Albo chociaż Aniele Stróżu?:)

 

1 comment:

  1. Uładza się powoli u Ciebie - praca, nowe, miłe lokum, nowi fajni ludzie. Idzie ku dobremu

    ReplyDelete