Sunday, 14 June 2015

Londyński kąt, Ratha yatra i Babadook

   1. Dziś Ratha Yatra w Londynie. Czekam, aż przestanie kropić i śmigam na Strzałce do miasta.
   2. Weekend w porządku. Petia wpadła w piątek po pracy. Postanowiliśmy wypuścić trochę pary spod pokrywki. Kupiliśmy butelkę tequili i pojechaliśmy na rowerach do Burgess Park. Pogadaliśmy, posłuchali muzyki, pośmiali się z bzdurek i koło dziesiątej wróciliśmy do domu.
   3. Rano lekki kac, ale pozbieraliśmy się jakoś. Poszliśmy do sklepu, żeby kupić warzywa na sałatkę z kuskusem i karczochy. Przy okazji dokupiliśmy trzy sadzonki dyni i jedną cukinii. Od razu zasadziłem. Ogródek prezentuje się cudnie.
   4. Później maraton filmowy. Trochę staroci z Denzelem Washingtonem: Deja Vu i Training Day, na koniec nowy horror: The Babadook. Przerażający, z podwójnym dnem i niespodziewanym zakończeniem. Dawno nie widziałem dobrego horroru. No ale to Kanadyjczycy z Australijczykami zrobili, nie Amerykanie. Udało się im uniknąć większości horrorowych cliche.
   5. Cieszę się na Ratha Yatrę. Brakuje mi towarzystwa ludzi wierzących w Boga podobnie do mnie. Poza tym to duży festiwal, mam ochotę pokręcić się w tłumie. Wrzucę później pewnie parę fotek.
   6. Lubię mój Londyński kąt:)



No comments:

Post a Comment