Sunday, 28 June 2015

Vila Amalka, Wenecja, cajon i Gra o tron

























   1. Petia dziś się postarała. Narysowała Vila Amalkę (Rusałka Amalka chyba po polsku) i ozdobiła naszymi suszonkami z zeszłego tygodnia. Powieśiliśmy na ścianie. Strasznie się przejęła, nigdy takich rzeczy nie robiła wcześniej, cieszy się jak dziecko, bidulka.
   2. Wczoraj siedliśmy w Ruskin Park i myśleliśmy nad wakacjami. Wpadliśmy na pomysł, żeby pojechać stopem do Wenecji. Mam tam znajomą, która od dawna mnie zaprasza. Posiedzielibyśmy z dwa tygodnie, później ja do Polski na resztę wakacji, a Petra do Londynu, z powrotem do pracy. Plan wydaje się spoko. Wczoraj byłem nawet podekscytowany, choć dzisiaj jakoś energia mi spadła. No ale trzeba coś robić, popychać się do przodu.
   3. Powiedziałem Simonowi, że nie będzie mnie cały sierpień. Zasugerował, żebym podnajął swój pokój. Nie pomyślałem o tym wcześniej. Dodatkowe 500 funtów pomogłoby mi przetrwać jakoś to lato. Jutro wrzucę ogłoszenie na spareroom.
   4. Dużą część dnia uczyłem się flamenco na cajonie (bulerias). Wchodzę już na średniozaawansowane poziomy. Cieszę się, że mi to coraz lepiej wychodzi.
   5. Petra rysowała i kleiła, ja bęniłem i oglądałem Game of Thrones. Sześć odcinków do końca. Świetny sezon. Akcja wyszła już poza tomy, które czytałem, więc się nie nudzę. Obstawiam, że Ruda uratuje Śniega w następnym sezonie.

2 comments:

  1. mnie też określają "bidulką", kiedy się cieszę, że coś artystycznego robię pierwszy raz i mi o dziwo wychodzi :) nie rozumiem, czemu akurat "bidulka"..
    poza tym wakacyjnie - informacyjnie: rainbow na Litwie - z Polski blisko:) gra o tron.. jestem ignorantką w tym zakresie, a pewnie tracę na tym - i tu mogę się określić "bidulką z wyboru" ;)

    ReplyDelete
  2. Wszyscy jesteśmy bidulkami...:)

    ReplyDelete