Thursday, 4 June 2015

Stacyjka Zdrój

   Ciężka, ciężka noc. Sny, jak zwykle, a później w ciemności zwinięcie się w kłębek i płacz bez łez. Minął prawie rok odkąd odeszła. Powoli przestaję mówić sobie, że czas leczy wszystko. Pojawia się myśl, że chyba potrzebuję pomocy, żeby to ogarnąć. Z drugiej strony nie wierzę za bardzo, że ktoś mógłby pomóc, więc nie robię nic.
   Doświadczałem już wcześniej ciemności. Bałem się, ale zawsze jednak przetrwałem. Bo widziałem światło - jej obecność, miłość, świadomość, że ona zawsze będzie przy mnie. Dodawało mi też energii to, że mogłem pomóc jej w walce z jej ciemnością. Dwa białe żagle wśród stalowego bezkresu wody.
   Tym razem jest inaczej. Przez gęste chmury nie przebija się nawet jeden promyczek światła, mój samotny żagiel podarty, woda powoli wlewa się przez dziury, łódź przechyla się niebezpiecznie i wiatr wieje bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
   Leżę cicho na dnie, mokry, zmęczony i nucę stare melodie.

No comments:

Post a Comment