Skręciłem papierosa. Nie zrobiłem kawy, skończyła się przedwczoraj i zapomniałem kupić. Napiłem się coli, żeby zażyć kofeiny.
Jeszcze było ciemno, kiedy wyjechałem w kierunku Zabrza. Ulubiona lista na Spotify brzmiała głucho i smętnie, jak jakiś nudny sen.
Jechałem przez szary świt i czułem, że jestem zupełnie sam, na całym świecie. Że moje życie nie ma sensu i treści. Że próbuję desperacko nadać ten sens, jak tylko potrafię. Dzisiaj wejdę na scenę i będę śpiewał o sprawiedliwości, walce o lepszy świat, o miłości. W ten sposób wypełnię na chwilę tę nieznośną pustkę. A później, kiedy ucichną głosy i ludzie pójdą w swoją stronę, wrócę do Włóczęgi, zasunę zasłony, włączę grzejnik, włączę jakieś lekkie rolki, z trudem zasnę, a jutro znów obudzę się za wcześnie i ruszę na Wschód.
Wczoraj w Bielsku odwiedziłem Przestrzeń Wolności. Jest to bardzo przyjazna, ciepła miejscówka anarchistyczna. Grałem tam koncert na wiosnę, miałem też wernisaż. Miałem wtedy przekonanie, że ten rok przyniesie zmiany i rzeczy się ułożą. Lubię tych ludzi. Wczoraj był Muzyczny CzwARTek. Słuchaliśmy wspólnie jakiejś dziwnej muzyki na winylu, a później dyskutowaliśmy, dzieliliśmy się doświadczeniem.
Odwiedziny w domu mocno mnie strigerowały. Za dużo kontaktu ze wspomnieniami. Wszystkie te małe pierdołki pozostawione przez Z., it wasn't good for my soul. Czuję się, jakby przejechała po mnie ciężarówka. No ale wiem, że to minie. Zawsze mija.
Potrzebuję rozgrzać jakoś serce, tylko nie wiem, jak. Pani Kasia mówi, że muszę to znaleźć w sobie. Rozumiem to logicznie, ale wewnętrznie jest mi ta idea zupełnie obca. Ciepło znajduję tylko w drugiej osobie, w jej miłości, w byciu widzianym, kochanym, chcianym. W byciu potrzebnym. Yeah, that's a biggie for me. Bez tego czuję się w chuj pusty i bezsensowny. I patrząc na ostatni rok, zaczynam wątpić, że jakakolwiek ilość terapii mogłaby to zmienić.

No comments:
Post a Comment