Dojechałem do Rzeszowa. Droga była dobra, czułem się ciągle doładowany po wczorajszym koncercie w Zabrzu. Po drodze zatrzymałem się na parkingu, żeby dać krótki wywiad do radio Zamek Nadaje. Pojawił się temat zrobienia mojej autorskiej audycji. Chciałbym bardzo, muszę pomyśleć nad formułą, żeby to było ciekawe.
W Rzeszowie zjadłem obiad w knajpce azjatyckiej, tofu i warzywa w gęstym, ciemnym sosie i tajski lager.
Teraz siedzę już w Undergroundzie. Przed chwilą się nagłaśniałem. Jeden z chłopaków, którzy to organizują, kupił moją płytkę. Mam stówę do wydania na barze, jest też wege jedzeniemiło, lubię, jak organizatorzy tak poważnie traktują artystów.
Dzisiaj
Wróciłem właśnie do Wrocka. Wziąłem prysznic, bo po 2 dniach już niefajnie.
Wczorajszy koncert w porządku, ale jednak wolę grywać, kiedy mam solo koncerty. Przede mną grały dwa zespoły punkowe i kiedy przyszła moja kolej, to część osób była już najebana, część miała niedosyt ostrej muzyki. No ale zebrałem mały crowd i zaśpiewałem.
Przyjechała Magda, dziewczyna z którą od dłuższego czasu korespondujemy. Miła, kochana osoba. Przenocowałem ją u siebie, bo nie miała już pociągu do Tarnowa. Ofiarowała mi dużo ciepła i przytulenia, ale chociaż czuję się pod tym względem niedożywiony, to mam blokadę, nie mogę się otworzyć na bliskość. Mam nadzieję, że to minie.
Droga powrotna nie była łatwa. Dużo smutku. W końcu włączyłem podcast Second Date Update. Zajął mi umysł (Jezu, jakie to durne, ale podoba mi się:) Gadałem też przez kamerkę z A. Obierała jabłka i gadaliśmy o wszystkim i niczym.
A teraz już po prysznicu i grzeję się we Włóczędze. Płakałem trochę, pewnie jeszcze dziś popłaczę. Czuję się strasznie samotny. Nigdzie już chyba nie wyjdę dzisiaj.
Tęsknię.

Trzymaj się.
ReplyDeleteDzięki. Takie dni czasami. Wczoraj było za to fajnie. Pewnie napisze coś o tym
Delete