Po wczorajszym szoku oraz porannym niepokoju i tęsknocie za Z. emocje zeszły. Tzn. nie całkiem, ale jednak jest ok. Znam siebie, wiem, że przeżywam mocno relacje. Taki mój urok.
Jutro zrobię próbę przed piątkowym koncertem. Umówiłem się w Rzeszowie z Magdą, po koncercie spędzi noc u mnie, a rano odwiozę ją do Tarnowa.
Tak w ogóle zamiast skupiać się na tej, co sobie poszła, chciałbym skupić się na tym, że praktycznie cały czas interesują się mną jakieś dziewczyny. (Tzn. najlepiej skupić się na sobie, I know xd). Nie chodzi mi o to, żeby w coś wchodzić, nie jestem jeszcze gotowy. Ale po prostu przyjąć do wiadomości, że jestem atrakcyjną, ciekawą osobą i nie żyję w jakichś niedoborach damsko-męskich:) No ale kurwa jest coś w tym, że najbardziej ciągnie nas do tych osób, które nas odrzuciły. The Chase. Fuck that.
Chodzi mi po głowie nowa piosenka. Bicik chcę pożyczyć od takiego latynoskiego hip hopowego zespołu feministycznego, który ostatnio odkryłem, tekst własny. Ale to będzie dużo pracy, pewnie zejdzie mi trochę. Temat? No jak to - La revolucion!

Niektórzy twierdzą, że "nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, ale gonić go". Ja osobiście nie zgadzam się z tym. Obyś jak najprędzej strząsnął z siebie ten zawód, bo szkoda życia na rozpamiętywanie. A pisze to mistrz żałoby i rozpamiętywania.
ReplyDeleteJa też się nie zgadzam. Chcę wreszcie tej osoby na stałe. Co do rozpamietywania, brother, chcę bardzo wreszcie to zrzucić. Ale jak znam siebie, to będę w tym tkwił, aż się znów nie zakocham 🫣
Delete