Ta pogoda zrobiła wczoraj robotę. Zorientowałem się, że mam dobry humor, kiedy na spacerze każdy kawałek na playliście sprawiał mi przyjemność. Poczułem w środku przestrzeń i lekkość.
Na Nadodrzu spotkałem ludzi z Food not Bombs, Irek rozdawał chleb i jabłka, przywitał mnie ciepło. Była też Anabel, to był jej pierwszy dzień na foodzie. Wieczorem poszliśmy do knajpy pograć w kości.
Dziś obudziłem się jak zwykle, nad ranem. Wstawiłem wodę, zapaliłem papierosa. I kiedy zalewałem kawę, wylałem na siebie wrzątek. Zszokowany zaplątałem się w śpiworze i wypadłem z auta skręcając sobie nadgarstek i kostkę, oraz rozbijając kolano. Reszta wrzątku wylała mi się na tyłek, jak leżałem w błocie xd
Hehe, obudziło mnie to. Skóra zeszła z miejsca oparzenia na biodrze, zrobiłem opatrunek z chusteczek higienicznych i taśmy klejącej, tylko to miałem, zjadłem ketanol, no i już jest dobrze.
Patrzę na pogodę, dziś dżdżysto. Zament jest z reguły wolny w niedzielę, więc mogę dzisiaj malować (to miejsce, które używam jako pracownię). Zaraz wezmę głośnik, włączę muzykę i spróbuję obudzić w sobie kreatywnego ducha.
Just another day.
Patrzę na pogodę, dziś dżdżysto. Zament jest z reguły wolny w niedzielę, więc mogę dzisiaj malować (to miejsce, które używam jako pracownię). Zaraz wezmę głośnik, włączę muzykę i spróbuję obudzić w sobie kreatywnego ducha.
Just another day.


No comments:
Post a Comment