Jestem u siebie na wiosce. Napaliłem w piecach, grzeję wodę na kąpiel.
Fuck... Ciężko. Jestem tu pierwszy raz od pięciu miesięcy. Wszedłem do domu. W zlewie ciągle były nieumyte kubki, które zostały po mnie i Z. No i łóżko, tak jak je zostawiliśmy w czerwcu, jakbyśmy dopiero z niego wyszli. Dopadły mnie wspomnienia. Miałem wrażenie, jakby te ostatnie pięć strasznych miesięcy się nie wydarzyło. Że dosłownie wczoraj oglądaliśmy w tym łóżku serial Marvela, że usmażyłem nam kotlety z cukini, że gadamy o przyszłości, o rewolucji i kochamy się czwarty raz dzisiaj.
Rozpłakałem się i przez godzinę nie mogłem przestać. Wreszcie pozbierałem się jakoś. Miałem terapię, a na terapii rozkleiłem się znowu.
Pani Kasia spytała, czy dbam o siebie, bo schudłem. Powiedziałem, że nie. Że mało jem, dużo palę, nie dbam o zarabianie, nie śpię. Straciłem 8 kilo w 5 miesięcy. Czasami wstaję rano i nie mam pojęcia, skąd wziąć kasę na obiad. Zresztą priorytet i tak ma tytoń. I tak w ogóle to jest mi to obojętne. Że czuję się emocjonalnie bezdomny. Że szukam czegoś, szukam tego domu, ale szukam też adrenaliny, włączyła mi się straceńczość. Kiedy pojechałem na demonstrację antyfaszystowską, to byłem autentycznie rozczarowany, że nie starliśmy się z faszystami.
- Panie Marcinie, dom najpierw powinien pan znaleźć w sobie, zadbać o siebie.
- Mam wyjebane. Kiedy byłem z nią, to czułem ten dom. Mógłbym nawet mieszkać tutaj, na tej wsi. Ale teraz to mam to wszystko gdzieś.
- Wiem, że te wszystkie uczucia skupiły się teraz na pani Z. Ale coś panu powiem. Coś, co widzę po czterech latach terapii z panem. Pan tęskni za domem. I ta tęsknota przyjęła teraz formę pani Z., bo przez chwilę pan to poczuł z nią. Tylko, że ten dom musi pan dać sobie sam. I relacja będzie dopełnieniem tego domu.
- Nie wiem jak... Nie umiem... I chyba nie chcę.
No i taki mam dzisiaj dzień. Bardziej szczerze nie da się o tym napisać.
Po terapii ugotowałem sobie obiad. Bo jednak chcę o siebie zacząć dbać.
Opowiedziałem o tym A. na messengerze. Spytałem, czy tak w ogóle nie narzucam się jej ostatnio? Opieprzyła mnie.
- Ziom, przestań. Budujemy relację i dzielenie się, to część tego.
- Czy ja jestem too much? Czy ludzie tak kochają?
- Następnym razem poszukaj kogoś starszego, żeby znowu tak się nie skończyło. Widzisz już, jakie są gówniary.
- Ty też jesteś gówniara. A miłości się nie szuka. Miłość znajduje ciebie. I jedyne, co możesz zrobić, to się jej poddać.
- Eh, ty romantyku. W średniowieczu byłbyś kochankiem cesarzowej. Pisałbyś jej listy miłosne i przynosił brzoskwinie.

Obyś ten dom w sobie znalazł.
ReplyDeleteWe will see:)
Delete