Sunday, 2 November 2025

Rebel Box, nostalgia i Emma Goldman

Ten dzień nie był wcale zły. Ból po oparzeniach szybko przestał ćmić, choć kiedy po południu zmieniałem opatrunek, to trochę się wystraszyłem ciemnymi bąblami. Mam nadzieję, że zagoi się bez komplikacji. 

Rano poszedłem do pracowni. Wziąłem małą porcję grzybów i na razie robię przerwę od microdosingu. Dużo mi to pomogło przez ten miesiąc kuracji psylocybinowej, ciekaw jestem, czy utrzyma się dystans do życia i szersza perspektywa.

Poza tym lubię te eksplozje kreatywności.

Dzisiaj też miałem.

Przypomniałem sobie, że mam kilkadziesiąt drewnianych szkatułek. Wpadłem na pomysł zrobienia całej serii kolażowej. Seria będzie się nazywać Rebel Box. Pomalowałem pudełko, stworzyłem logo, wydrukowałem materiały na kolaż. Idea jest taka, że pudełko będzie wyklejone rewolucyjnymi, feministycznymi, anarchistycznymi grafikami i znajdzie się tam jeszcze jakiś mocny tekst.

Jutro chciałbym skończyć prototyp. Każde pudełko będzie podpisane i będzie miało swój numer, tak że będzie to produkt kolekcjonerski. 

Zaczęło się robić już ciemno, kiedy wyszedłem z pracowni i poszedłem do Kali. DJ wrzucił na YouTube Federacji mój podcast o Emmie Goldman, który nagrałem jakoś w maju. Poczułem mocno nostalgię. To był środek zakochania w Z, działałem intensywnie w FA i wydawało mi się, że world is my oyster. 

Piję napar imbirowy, który Pasza zrobił mi za darmo, kochany chłopak wie, że tak w sumie to nie stać mnie na codzienne siedzenie w knajpie. Dołożył jeszcze talerz ciasta, które było na tyle rozpieprzone, że nie nadawało się na sprzedaż. Czytam Serca Atlantydów, co pół godziny wychodzę na fajkę. 

W gruncie rzeczy I'm OK. 

Mój podcast o Emmie Goldman



 

No comments:

Post a Comment