Wczoraj w Kalaczakrze w toalecie zobaczyłem plakat z OPT (Ośrodek Postaw Twórczych). Trwa nabór na różne kursy. Kilka lat temu, kiedy jeszcze byłem z Martą, rozpocząłem tam kurs malarstwa i rysunku, ale akurat wtedy zaczął nam się rozpadać związek i nie mogłem tego unieść, zrezygnowałem.
No a teraz przyciągnął mój wzrok kurs komiksu. Cały semestr za 950 złotych. A akurat wczoraj poszła mi dobrze sprzedaż w hotelu, zarobiłem (wreszcie!) parę groszy. Dzisiaj wpłaciłem pieniądze na kurs, więc znowu jestem blisko zera, haha.
No ale cieszę się bardzo. Czuję, że potrzebuję teraz czegoś nowego, nowych umiejętności, rutyny, być może nowych osób. Raz w tygodniu wsiądę w tramwaj z teczką, ołówkami, cienkopisami i będę mógł robić coś miłego, mojego.
Wczoraj tak w ogóle postanowiłem uczcić pierwszą, większą sprzedaż w tym roku. Umówiłem się z A. Najpierw poszliśmy do Magnolii, ona miała tam załatwić kilka spraw, a ja chciałem koniecznie nowy powerbank, bo stary padł. Dla niej też kupiłem, bo chroniczne jej telefon jest w stanie nienaładowania. Bardzo się ucieszyła z prezenciku. Ostatnio ma trudny czas, wiem jak wtedy działają takie małe rzeczy. Później pojechaliśmy do Kali na wino i partyjkę kości.
Tak że przez jeden dzień cieszyłem się z pieniędzy xd
Wczoraj też udało mi się załatwić pracownię. Beti zaoferowała spare room u siebie w mieszkaniu. Zawiozłem farby, sprzęty, a na dniach ma mi dorobić klucz. Rowerem jakieś 37 minut ode mnie (10km), a że uwielbiam rower i idzie wiosna, to już się cieszę na te wycieczki malarskie.
Jaki plan na dzisiaj?
Jak skończy się pranie, wrócę do Włóczęgi, ułożę ciuchy w szafie, później rower, krętymi ścieżkami nad Odrą popiratuję w słońcu, znajdę kawiarenkę, najchętniej taką, w jakiej jeszcze nie byłem, powysyłam trochę maili sprzedażowych do hoteli (wydaje się to dobry trop), porysuję, poczytam "W jej sercu czai się mrok" Barkera, zjem coś taniego na mieście. Więcej planów nie posiadam:)
Kocham to życie. Fakt, jest bieda, zmagam się, żeby przetrwać czasami. Ale to jest cena jaką płacę z niezależność, kawiarenki, dni, które mogę wypełnić, jak chcę, wolność twórczości. I szczerze? Ta cena wcale nie wydaje mi się wygórowana.

Żyjesz jak chcesz i to jest wartość. Przemyślałeś temat audycji radiowych?
ReplyDeleteTak, przemyślałem. Nie mam na to przestrzeni teraz. Postanowiłem zupełnie usunąć się z przestrzeni publicznej, za trudne to dla mnie było. Zablokowałem wszystkich, usunąłem grupy, strony związane z tym środowiskiem i jakoś próbuję tworzyć nową rzeczywistość. Nie jest to łatwe, mam czasami poczucie wyobcowania, samotności ale też mam wrażenie, że się odbudowuję po tej traumie. Stopniowo, powoli, ale do przodu. Czasami jakiś koszmar się przyśni, ale coraz mniej.
DeleteDajesz sobie nowy start, to bardzo odważne i dojrzałe, jak przystało na statecznego pięćdziesięciolatka:)
DeleteHaha, stateczny 50 latek xd
ReplyDeleteA co do startu, uwierz mi, że nie chciałem. Broniłem się do końca. Po prostu nie było już wyjścia. No ale życie idzie dalej, czekam na nowe przygody i ludzi:)
Tak, czasem życie wymusza na nas zmiany. Czekanie na nowe przygody i ludzi to bardzo dobry znak, zdrowiejesz.
Delete