Friday, 7 August 2009

Jak się obudzić?



Jak się obudzić?

Znacie to uczucie, gdy rzeczywistość wymyka się wam z rąk i już nie jesteście pewni, czy nie znaleźliście się po prostu w złym śnie? Niestety, wszystkie próby obudzenia się spełzają na marne i jedyne co wam pozostaje, to bezsilnie czekać, aż czyjaś miłosierna dłoń, tam na jawie, poruszy waszym ramieniem i sprowadzi was z powrotem do normalnego, swojskiego świata.

Z pewnością mieliście takie chwile w życiu. Na przykład, gdy jako dziecko, rzuciliście kamieniem w pędzący samochód – sprawdzając tylko, czy w zderzeniu z pojazdem, kamień rozpryśnie się na kawałki – i kiedy samochód zatrzymał się z piskiem opon, wybiegł z niego rozwścieczony dorosły. Choć pędzicie ze wszystkich sił, klucząc pomiędzy budynkami, chowając się za drzewami, starając się z całym swoim sprytem zmylić pogoń, to coraz bardziej wściekły dorosły jest cały czas tuż za waszymi plecami. Ostatecznie chowacie się w zrujnowanym, od lat nieużywanym wychodku, cicho zamykacie drzwi, kulicie się w brudnym kącie i modlicie, żeby wasz prześladowca nie usłyszał panicznie głośnego rytmu waszego serca...

Coś z dorosłego życia? Umierający bliski. Przepocona pościel, brzęczący cicho telewizor, który ma stwarzać pozory normalności, równo ułożone pudełka i buteleczki z bezużytecznymi lekarstwami, zaraz obok, na nocnym stoliku, zapomniany, wymięty prospekt jakiegoś klubu książki („Nie, prosimy już nie dzwonić, on jest chory... Tak, jak poczuje się lepiej, na pewno oddzwoni...”). Bliska osoba wpatrzona nieruchomo w ścianę i już nawet nie próbujesz zagaić rozmowy, wiedząc, że nie ma sensu powtarzać, że naświetlania działają, skoro nie działają. Choć chciałbyś nawiązać kontakt, to zdajesz sobie sprawę, że pomiędzy wami ktoś postawił już wysoką, grubą ścianę, oddzielająca świat żywych od świata umarłych. Wychodzisz więc na zewnątrz, na słońce i rozglądając się dookoła, widząc codzienny, nie przejmujący się niczym świat, uświadamiasz sobie, że coś w środku ciebie głośno krzyczy.


3 comments:

  1. we mnie nadal jest
    K
    R
    Z
    Y
    KKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK

    ReplyDelete
  2. Znam takie obrazki z autopsji... Krzyk rodzi się w człowieku i pozostaje. Czesto niewyartykułowany, schowany głęboko w duszy. Zostaje i boli...

    ReplyDelete
  3. Znam to bardzo dobrze. Z niedalekiej zresztą przeszłości, bolesnej nadal.
    Przejmujaco napisane.

    ReplyDelete