Friday, 14 November 2014

Doña Ferdinanda, górki, weekend oraz remanent używkowy

 

























   1. I wreszcie weekend. Tydzień miał górki i dołki. Choć więcej dołków, to jednak górki były miłe. Do górek zaliczam:
   - przyjaźń z Fernandą, której urodzinowy obrazek zamieszczam u góry
   - szalone dzieciaki w pracy, które uwielbiam i jestem bardzo wdzięczny wszechświatowi, że mogę pomagać tym odjechanym duszom
   - wysłanie aplikacji o stałą pracę w moim collegeu (póki co jestem przez agencję), co dało mi trochę więcej inspiracji do życia, wiarę w siebie i nadzieję, że może nawet sam, ciągle mogę być coś wart
   2. Dziś ugotowaliśmy noodle ryżowe z pastą z czarnej fasoli i smażonymi warzywami, przedtem thai curry, a jeszcze wcześniej yam z jerk seasoning. Innymi słowy tak znudziło nam się nasze żarcie, że co kilka dni gotujemy coś etnicznego, o czym nie mamy pojęcia. Póki co sukces.
   3. Alkohol może nie leje się strumieniami, ale jednak pęka codziennie około butelki wina, albo 2-3 piw/cydrów. Plus około 10-15 papierosów.
   4. Ostatnio napisał do mnie sympatyczny pan, z propozycją użycia jednej z mojej piosenek w słuchowisku radiowym w Jedynce. Bardzo się ucieszyłem, ale niestety w ostatecznej wersji mój kawałek wyleciał. Ciągle jednak pod miłym wrażeniem pana, który to tworzył i organizował. Mam obiecane piwo:)
   5. Tęsknię za panią Tanią. Mam nadzieję, że u niej wszystko dobrze i że układa się jej w życiu.
 

No comments:

Post a Comment