Wednesday, 19 November 2014

Ot tak

   Rano ciężkie: zły sen o Tani. Wykrzyczałem jej w tym śnie całą złość, tęsknotę, zawód, wszystko, co mnie męczy.
   Później lepiej. W pracy było fajnie. Czuję się związany z naszymi uczniami. Martwię się o K. Chłopak bardzo nieszczęśliwy. Nie znam jego sytuacji do końca, komunikacja jest trudna. Zapytany o rodzinę albo dom, zaczyna się denerwować. "Nie ma już domu! Nie ma mamy!" krzyczy. Tak, że unikamy tematu. Łamie serce. Wiem tylko, że stracił dom, rodziców i teraz mieszka w ośrodku. Wydaje się zaniedbany, smutny, zmęczony. Próbuję mu jakoś pomóc, ale dużo nie mogę zrobić.
   Dobrze pracuje mi się z Fernandą. Czasami zdarza nam się przegapić godzinę wyjścia z pracy, tak się zagadamy. Nigdy mi się nie zdarzało. Zaprzyjaźniamy się coraz bardziej. Przywiązuję się do ludzi. Po wakacjach planuje wyjechać do Ekwadoru na wolontariat. Będzie mi jej brakować. Rozmawiamy o wszystkim; o świecie, sztuce, żartujemy. W jej towarzystwie czuję się sobą. Uczucia czysto przyjacielskie. Rozmawialiśmy dziś o wolności. Powiedziała, jak bardzo ceni niezależność. Poradziła mi, żebym właśnie w swobodzie poszukał radości. Teraz, kiedy jestem sam, mogę znaleźć w tym siłę i z czasem przyjemność. Podobała mi się ta idea i przez chwilę to poczułem. Później jednak wróciłem do domu i znów wróciły myśli, wspomnienia, tęsknota. Tak, że wieczór tak jak rano, trudny.
   Teraz już w łóżku. Najadłem się frytek z serem. Ciepło od grzejników, za oknem zaczyna być zimowo. Próbowałem obejrzeć odcinek Voyagera, ale nie byłem w stanie, miałkie to. Słucham Afro Celt Sound System. Nostalgia, bo słuchałem tego dużo dziesięć lat temu, kiedy mieszkałem w Irlandii. Długie spacery po kamienistej plaży w Brey, ja pracowałem u Krwawej Mary w restauracji, Tania w domu starców.
   Dopiero ósma, ale chyba powoli zwinę się w kłębek i zasnę.
   Dobranoc.

   Zamiast nowej ilustracji, kartka z dziennika sprzed jakichś 12 lat.


5 comments:

  1. ile lat ma K.? nie pytaj nigdy o problemy otwarcie. nie rozmawiaj o uczuciach, emocjach, nie pytaj jak się ma. nie pytaj o przeszłość. jeśli mniej więcej znasz jego historię - unikaj punktów zapalnych do stresu i krzyków (obrony) - temat domu i rodziny. to wzbudza w nim traumatyczne wspomnienia, przywołuje gorzkie obrazy. postaw się w jego sytuacji: masz tyle lat, co on, chwilę temu miałeś mamę i tatę, dom rodzinny i a teraz nie masz. nie wiadomo dlaczego - dziecko nie rozumie, a przy okazji samo często obwinia siebie za zaistniałą sytuację. tracisz poczucie bezpieczeństwa. masz poczucie winy, może to twoja wina. nie rozumiesz dlaczego rodzice cię zostawili samego na świecie. nie wiesz co będzie. sami obcy ludzie. nikt znajomy nie prowadzi za rękę ku dorosłości. czujesz, że nikt cię nie rozumie. nikt nie tłumaczy, że to nie twoja wina. nikt nie traktuje cię tak, jak tego potrzebujesz..nie wiesz komu możesz zaufać, a komu nie...świat Cię przeraża itd.

    wzbudzaj pozytywne emocje swoim towarzystwem. spokój i cierpliwość Twoimi sprzymierzeńcami. spróbuj się z nim zaprzyjaźnić. zapytaj o pasje, zainteresowania. genialne będą zajęcia artystyczne, może lubi śpiewać, rysować, robić zdjęcia, pisać, konstruować. może lubi Startek:) może marzy o podróżach? może interesuje się historią? może przyrodą? bazuj na jego potencjale, marzeniach - odkryj go i motywuj. może pokaż -zaraź go swoimi pasjami (pozytywne emocje i trochę entuzjazmu dobrze robią, bo pomagają odpocząć od problemów). dużo ciepła i serdeczności. niech Ci zaufa - sam opowie. wypłacze się tylko zaufanej osobie. po tym etapie nastąpi katharsis i rozpocznie się proces długi rekonwalescencji po cierpieniu.

    dopóki Ci nie zaufa, będzie Cię traktować trochę jak wroga, ponieważ pytanie otwarte o problemy to pobudzanie negatywnych skojarzeń i wspomnień, atak na niego, dłubanie w jego rozdartych ranach.. teraz K. sam musi oswoić i w miarę możliwości zrozumieć (stopniowo) swoją tragedię.

    jeśli jakoś mogę poradzić jeszcze- joannastasina@wp.pl napisz - postaram się pomóc:)
    pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  2. Dzięki Stasinka za porady, na pewno spróbuję zastosować. Problemem największym jest jednak komunikacja, bo pracuję z bardzo ciężkimi niepełnosprawnościami, zarówno fizycznymi, jak i mentalnymi. Ale mimo to większość z tego, co napisałaś będzie miało dużą wartość. Dzieki:)

    ReplyDelete
  3. Replies
    1. myślałam, że to dziecko po traumatycznym życiowym wydarzeniu.nie wiem czemu, tak zrozumiałam.

      ale jeśli to osoba (nawet dorosła), a niepełnosprawna umysłowo, wewnętrznie to małe dziecko, jeszcze bardziej przerażone. problem z komunikacją prawdopodobnie wynika z minimum trzech powodów: 1) bardzo głębokie poczucie straty domu i rodziny - bezpieczeństwa, akceptacji i miłości (to o czym już pisałam), 2) poczucie odrzucenia społecznego (rodzice byli jedynymi, którzy go akceptowali, ludzie na ulicy patrzą "krzywo" albo udają że nie widzą, ale o wykluczeniu społ. za dużo pisać), no i najważniejsze 3): jeśli to osoba niepełnosprawna umysłowo (np. zespół Downa) - ten człowiek emocjonalnie i w ogóle psychicznie jest zbudowany jak małe dziecko, a do tego (np. zespół Downa) emocje tych ludzi są dużo bardziej ekspresyjne, intensywne, spotęgowane- oni odczuwają i wyrażają emocje intensywniej. i mogą tracić panowanie/kontrolę i nie tylko wyrażać negatywne emocje krzykiem/ucieczką i mimiką, ale też agresją fizyczną. bo nie umieją wyrażać inaczej.

      Spróbuj zajęć relaksacyjnych: malowanie dłońmi, malowanie stopami w połączeniu z muzyką relaksacyjną, odgłosami przyrody (śpiew ptaków, szum wody). dużo delikatności i cierpliwości.
      zrób mu jakąś indywidualną przyjemność - coś co lubi np. zjeść. zaproś go dokądś, pokaż że mu się nie wstydzisz na ulicy koło niego iść/pchać jego wózek. przy okazji róbcie zdjęcia - to super środek komunikacyjny, bo bazujący na emocjach i to wzajemnych w relacji fotograf - model. to wzbudzi jego zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. wiem, trochę jak przekupstwo - ale działa:)

      to osoba dorosła. traktuj partnersko, ale i tak więcej ciepła, więcej serdeczności należy okazywać. a najlepiej po prostu go polub, tak mu najbardziej pomożesz:)

      trzymam kciuki za budowanie pozytywnej relacji:)

      Delete
    2. * minimum trzech powodów: reszta wynikałaby z epikryzy (rodzaju i zaawansowania choroby, klinicznego stanu mózgu, a lekarzem nie jestem i może tylko nazwa choroby coś by mi podpowiedziała). 3 które wymieniłam pokrywają się z moimi kompetencjami. mogę pisać dalej, ale jeszcze z pracy nie wyszłam - w głowie:) )

      Delete