Friday, 21 November 2014

Woland

























   I znów weekend. Jak w pralce się kręci. Pamiętam, jak lata temu, niedługo przed śmiercią taty, robiliśmy duszonki na podwórku i powiedział, że im starszy, tym czas biegnie szybciej. Pory roku śmigają jak strzały, ledwo zacznie się lato, a już trzeba ubierać grube skarpetki i brodzić w śniegu.
   Piję wino i znów przytulam siebie baśniowymi ilustracjami. Woland z Behemotem tańczą nad Petersburgiem. Byłem Mistrzem ze swoją Małgorzatą, a nagle zostałem Wolandem. Też jest w tym urok. Noc, wolność, samotność i magia.

3 comments:

  1. a nie aby nad Moskwą?
    Wasz Behemot

    ReplyDelete
    Replies
    1. Woland se może być nawet nad Dubajem :P

      Delete
  2. Wolność. Kwiatki mojego i tamtego świata: napiszcie sobie drukowanymi w życiu, albo na życi; WOLNOSC.

    ReplyDelete