Tuesday, 14 April 2009

Próbując znaleźć źródło.


Gwiazda z "Victorian Romantic".


PRÓBUJĄC ZNALEŹĆ ŹRÓDŁO.


„Podróżniku”


Podróżniku po podniebnych szlakach,

przestań się wreszcie bać –

po tylu odwiedzinach w domach z twardej cegły,

chyba już wreszcie wiesz:

jesteśmy wszyscy braćmi,

pielgrzymami

szukającymi źródła wieczności,

włóczęgami po zakurzonych drogach,

którzy zmęczeni wypijają ostatnie krople

wody, ze skórzanych bukłaków swoich serc.


Kiedy mówię o wieczności,

nie mam na myśli

kryształowych i chłodnych przestrzeni,

ani światła igrającego w lodzie.

Wieczność ma dla mnie inny kolor –

kolor śmiechu, ciepła i drzew,

znajomych głosów, zapachu owoców

i wiatru we włosach,

kiedy biegniesz na bosaka

po trawie,

z przyjaciółmi.


* * * * * * * * * *


Z kartami cały sekret polega na tym, żeby nie myśleć (tutaj uśmiecham się przekornie). Nie chodzi o całkowite „niemyślenie”, ale raczej o to, żeby racjonalna, gadająca strona ucichła, i żeby obudziła się strona rozpoznająca zapomniane smaki, zapachy, wrażenia ze snów i poprzednich żyć.


Klucz od tego miejsca ma Najwyższa Kapłanka, dlatego chyba, najbardziej ze wszystkich kart, ciągnie mnie w jej kierunku. Prawdziwy smak z życia można czerpać tylko wtedy, kiedy choć trochę jest się w kontakcie z tą ukrytą częścią naszej osobowości, która „wie” o wiele więcej, niż nasze świadome „ja”, które wielu nas uważa za wszystko co jest.


Nie jest łatwo odrzucić racjonalność. To tak, jakby ktoś chciał wyrzucić okulary, nie będąc pewnym, czy będzie mógł bez nich cokolwiek zobaczyć. Kiedy jednak zdecydujesz się ich pozbyć, zdajesz sobie sprawę, że to nie były okulary, tylko oprawki z czarną taśmą, zamiast szkieł.


O wiele ciężej nie myśleć głową, gdy chce się o tym pisać. Odłóż na chwilę długopis i popłyń, słuchając irańskich brzmień, które kilka lat temu, żegnały cię przed długą podróżą.


„Źródło”


Wsłuchuję się w śpiew – płacz

pustynnego wojownika.

Twardy głos i zimny, nocny wiatr

niosą pieśń życia

i wspomnienie,

którego nie nożna uchwycić.

Każdy z nas tęskni za domem.


Pamiętasz czasami uliczki miast,

w których nigdy nie byłeś?

Albo twarze nieznajomych,

znajome aż do bólu?

Albo wspólne spacery

i rozmowy w dziwnych językach?


Podniebne loty

w kryształowych samolotach,

piękne kobiety,

śpiewające dźwięczne pieśni,

o miłości i złotym, mocnym winie,

przynoszącym siłę i wizje.


To ciągle nie dom,

tylko okruch wspomnienia,

ze snu, jak ten.



"La despedida"


No comments:

Post a Comment