Wednesday, 1 April 2009

Modlitwa o zapachu wschodnim

Modlitwa o zapachu wschodnim

Będę czekał.
Jak pies będę siedział pod Twoimi drzwiami,
O Panie będę Cię wielbił słowami, myślami.

Zgubiłem dar, który dałeś mi tysiące lat temu,
albo może, który zawsze był mój-
to tak dawno- nie pamiętam już.

O Boże mój, jak pies łaszę się do Twoich stóp,
nie odchodź proszę, wysłuchaj moich próśb.
Nie żyję jak Twój dobry syn, czy wierny sługa,
ale jestem Twój i taki jak Ty, więc mnie wysłuchaj,
bo tylko Ty możesz zrozumieć jak wielki jest mój ból.

Kiedyś byłem ptakiem, który wolny krążył
w świetle Twego cienia.
Kiedyś byłem kwiatem, którym ozdabiałeś
blask Swoich poranków.
Byłem kiedyś podmuchem chłodnego wiatru
w upalny dzień,
a wiałem tam gdzie chciałem,
a chciałem tam gdzie byłeś Ty.

A teraz jestem smutkiem,
zwiędłym kwiatem, który opadł z Twojej skroni,
zagubionym pielgrzymem,
pierścieniem, który zsunął się z Twej dłoni.

Proszę mój Panie, zwróć mi to, co zawsze było moje,
wlej w moje palce kroplę boskości,
nie proszę o wiele- dotyk wolności,
Ty dotknij mego serca,
ja dotknę instrumentu
i znów stanę się ptakiem i kwiatem,
i podmuchem chłodnego wiatru
w upalny dzień
dla Ciebie.

No comments:

Post a Comment